Zderzenie z rzeczywistością

Nadszedł sądny dzień 7 maja A.D. 2018.

Czas naciśnięcia czerwonego atomowego guzika.

Z początku było spokojnie, momentami aż nazbyt. Jednakże sprawy nabrały rozpędu, impetu, ba!, rozmachu!

Pierwsze zamówienie pojawiło się dwa dni po starcie platformy. Otrzymywaliśmy i otrzymujemy mnóstwo pytań o różne produkty, jak to wszystko działa, w jaki sposób dokonujemy rozliczeń, jak długo trzeba czekać na towar i wiele innych.

Rozwiewaliśmy wątpliwości, wzbudzaliśmy zaufanie i przyniosło to pożądany efekt – zamówień z dnia na dzień jest coraz więcej:)

Po drodze napotkaliśmy kilka niespodzianek, ale nie wywarły one na nas większego wpływu, a tym bardziej nie sprawiły kłopotów.

Wielkim atutem jest to, że część naszej Drużyny jest tam na miejscu w Chinach – to dzięki nim nie ma problemu z porozumieniem się z dostawcami. To oni sprawdzają towar przed wysyłką do nas, to oni dbają o to by wszystkie produkty miały potrzebne certyfikaty. Bez nich byłoby ciężko, a jak już człowiek usłyszy, że towar jest poddany rewizji celnej to uginają się pod nim nogi. Z tyłu głowy zapala się lampka – uspokój się; wszystko jest sprawdzone, wszystko jest w porządku.

Z takim to przeświadczeniem można spać spokojnie i importować coraz to inne produkty:)

http://emarket.pl – chiński rynek tu na miejscu

Powódź

Korzystając z usług kuriera tu na miejscu w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że coś może pójść nie tak – że kurier ma opóźnienie; że ktoś zapomniał czegoś dołączyć; że zostało dostarczone nie to, co miało.

A co może się przydarzyć w transporcie z Chin? Mogą czekać na Ciebie wszystkie powyższe atrakcje, a nawet o wiele więcej i to takich, których nie byłbyś w stanie sobie wyobrazić.

I tak też się stało – zamówienie na instrumenty muzyczne, transport kolejowy.

Dość długo trwały wszelkie formalności po stronie chińskiej – przygotowanie dokumentów, odbiór produktów od producenta. Był to czas dłuższy niż zazwyczaj i to nie obudziło moje drobne obawy. Niby wszystko pod kontrolą, ale..

Pewnego dnia nadciągnęła informacja od Daisy (jedna z Chinek, która jest w naszym zespole), że owa przesyłka będzie miała kolejne opóźnienie – silne opady deszczu w kilkunastu prowincjach Chin spowodowały lokalne podtopienia, a w gorszych przypadkach prawdziwą powódź. I bach! Pociąg nie przejedzie, trzeba czekać. I co zrobisz jak nic nie zrobisz? Nic. Więc czym prędzej poinformowałem Pana Norberta (osoba, która zamówiła owe instrumenty), że przesyłka będzie mieć kolejne opóźnienie. Na szczęście Pan Norbert to osoba podchodząca do życia z wielkim spokojem i dystansem i informacja ta nie wywarła nań wielkiego wrażenia: „Dobrze, czekamy”.

Niebagatelnym wydaje się fakt, że po stronie chińskiej mamy swoich ludzi, którzy cały ten proces doglądają i bardzo dobrze się z nami komunikują – wiemy o wszystkim natychmiast i wszelkie niedogodności rozmywają się niczym krople deszcze na powierzchni parasola.

Życzmy sobie by taki parasol istniał zawsze:)

Chiny – nasz Partner?

Import z Chin? Platforma B2B? No może..

Nie ma to jak paru zapaleńców, którym wpadnie nowy pomysł do głowy:)

Sięgając daleko pamięcią, czyli do początków roku 2017 przypominam sobie jak moi koledzy (jeden z nich jest już importerem, drugi pomaga w imporcie innym) zapalili się do stworzenia wespół z Drużyną eMarketu platformy do zakupów hurtowych, na której można zamówić dziesiątki tysięcy produktów od chińskich producentów (przedmioty wysokiej jakości i po najlepszych cenach oczywiście).

Zamysł wcielono w życie – znaleziono speca od sklepu internetowego; uruchomiono kontakty w Chinach i rozpoczęła się praca.

Nasi chińscy Przyjaciele przez wiele miesięcy budowali katalog produktów, nawiązywali nowe znajomości z producentami i właścicielami fabryk, tworzyli ofertę. Wyniki swojej mrówczej pracy przesyłali do nas podczas, gdy my..

Walczyliśmy z systemem (tak, tak, nie wszystko jest tak łatwe jak się z pozoru wydaje). Dawał nam się we znaki a to błąd w excelu, a to niewłaściwy kod, zagwozdka jak to przeliczyć by było prawidłowo, a to jakiś inny chochlik. Żaden z problemów nie przygasił naszego zapału i dzielnie stawiliśmy wszystkiemu czoła.

Cała platforma (backstage jak i frontend), cały proces zamówienia zostały skrupulatnie przygotowane i przećwiczone w boju. I sprawdziły się:)

Ich owocem jest http://emarket.pl  – największa platforma do zakupów hurtowych z Chin w Polsce.

Nasze początki

Jak to mawiają: początki są trudne.

I każdy kto to mówi ma rację!

Wszędzie tam, gdzie stawiamy pierwsze kroki potykamy się, upadamy, wyciągamy z tych upadków wnioski bądź odrzucamy je w otchłań niepamięci. „Jest ciężko, bardzo ciężko” – mówimy sobie. I dokonujemy wyboru: kroczymy obraną ścieżką albo z łatwością rezygnujemy i oddajemy się czemuś innemu.

Tak samo było z eMarketem. Był to pierwszy sklep Internetowy, który powstał w czasach gdy nikt nie miał pojęcia „czym się je” sprzedaż Internetowa. „Panie, a jak mi Pan dostarczysz tą pralkę? W pliku?” Tak myślały niektóre z osób, którym trudno było sobie wyobrazić cały ten proces. Tak było 18 lat temu, a dziś mało kto wyobraża sobie by sprzedaż nie zaznaczyła swego śladu w globalnej sieci.

Jednakże kilka osób z nieprzeciętną wyobraźnią z pewnej telewizji postawiła fundamenty pod jeden z pierwszych polskich sklepów Internetowych. Koło zamachowe, z początku z trudem, nabrało odpowiedniego impetu i eMarket na trwałe zagościł w świadomości Polaków.

Firma oparła się różnym wichrom i nawałnicom i, nieprzerwanie, trwa do dziś.

Na tej pierwszej, pierwotnej płaszczyźnie zajmujemy się kompleksową obsługą Klientów biznesowych – dostarczamy wszelkiej maści sprzęt elektroniczny (pendrive’y, dyski twarde, komputery, serwery itd., AGD, sprzęt biurowy itp. (jakby kto nie wiedział, co znaczy skrót to wyjaśniam -„i tym podobne”; taki suchar od autora:)). Pełna oferta dostępna jest na sklep.emarket.pl 

Uwaga! Dzwoni telefon, odbiera Łukasz: „Dzień dobry Panie Łukaszu! Potrzebuję wysokiej jakości laptop! Pan wie czego dokładnie potrzebuję, znajdzie to Pan dla mnie? Ależ oczywiście Panie Macieju, będzie na jutro! Pod klucz, że tak sobie zażartuję”. I rzeczywiście – dostarczamy na dzień następny.

I tak jest do dziś..